Autoportret

Sądzę, że warto powiedzieć kilka słów o braku poczucia sensu. Jak daleko sięgam pamięcią, zawsze cierpiałam na bezsens. Brak sensu to dla mnie typ niedopełnienia czy niedopasowania, czy też niedomiaru rzeczywistości. Można go określić jako chorobę przedmiotów, polegającą na ich stałym więdnięciu lub utracie żywotności. Poczucie bezsensu rodzi się we mnie z poczucia absurdu rzeczywistości, która, jak już powiedziałam, nie chcę lub nie może przekonać mnie o swym prawdziwym istnieniu. Z tego absurdu zrobił się bezsens, który, chyba pora już to powiedzieć, nie jest niczym innym jak brakiem komunikacji i nieumiejętnością jego przezwyciężenia. Zatem bezsens, tak jak nieumiejętność wyjścia z samego siebie, to teoretycznie wiedza, że może mogłabym się z tego wyzwolić dzięki jakiemuś niesprecyzowanemu cudowi. 1

Obojętność nie ma początku ani końca: jest stanem niezmiennym, ciężarem, bezwładem, który nic nie może zachwiać. Komunikaty ze świata zewnętrznego niewątpliwie docierają jeszcze do twoich ośrodków nerwowych, ale nie mogą przełożyć się na żadną wyczerpującą odpowiedź, która wciągnęłaby do gry cały twój organizm. Pozostają ci tylko elementarne odruchy: nie przechodzisz przez jezdnię na czerwonym, chronisz się przed wiatrem, kiedy chcesz zapalić papierosa, ubierasz się cieplej w zimowe poranki, zmieniasz dwa razy w tygodniu ubranie (…). Słyszysz, niczego nie słuchając, widzisz, na nic nie patrząc: rysy na sufitach, klepki parkietów, wzory kafelków, zmarszczki wokół oczu, drzewa, wodę, kamienie, przejeżdżające samochody, chmury, które szkicują na niebie kształty chmur. 2

Nocą znika miasto. Jest opustoszałe i zgubione w ciemności. Jednak inna jest ta od poprzednich, głębokich i odległych nocy. Chmury niczym senna ułuda, wypierane są przez obłędną kosmiczną czerń, która niejednego człowieka wprowadziła w osłupienie. Czy dlatego śnimy, bo boimy się spojrzeć w ten gwiezdny cyklon? Nie bój się spojrzeć w to oko. Ono patrzy na ciebie cały czas i kiedy wędrowałeś bulwarami miasta, grzejąc się w słońcu i teraz, kiedy miasto pogrążone jest we śnie. Trzeba zrozumieć trawy i drzewa, nie tylko żółtą gwiazdę i puchate baranki chmur. Nachylasz się nad tym, dopiero, gdy potrzebujesz pożywienia. Znalazłeś dla tego zadanie, a więc jest dla ciebie użyteczne, a przez to poznane. Głowisz się jedynie jak można by tego użyć. 3

  1. Parafraza fragmentu książki Nuda, A. Moravia, wyd. W.A.B., Warszawa 2010, str. 20  ↩︎
  2. Parafraza fragmentu książki Człowiek, który śpi, G. Perec, wyd. Lokator, Kraków 2020, str. 85  ↩︎
  3. Parafraza fragmentu książki Wędrówka Słońca wokół Ziemi – Losy Antona Offreta, A. Marszałek, 2016, str. 8, ISBN 978-83-8104-075-4 ↩︎